piątek, 9 kwietnia 2010

Afryka - dzień 5 ( dojazd do Serengetii)

Kolejny dzień safari. Tym razem chyba najsławniejszy park w Afryce - Serengeti. Nawet ktoś, kto nie interesuje się przyrodą słyszał tę nazwę. Wielkie równiny przez które (z Serengeti w Tanzanii do Masai Mara w Kenii) migrują stada gnu i zebr liczące setki tysięcy sztuk. Tam gdzie gnu tam i lwy, gepardy, lamparty, hieny...

Rano robimy mały wypad do miasteczka. Kucharz, który jedzie z nami, kupuje jedzenie.

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Po drodze mijamy wioski Masajów
Photobucket

Photobucket

Photobucket

Po drodze widzimy, gdzie zimują nasze boćki
Photobucket

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Afryka - dzień 4 (Manyara)

Docieramy do Jeziora Manyara. Jak na warunki afrykańskie jezioro niezbyt duże - ok 230 km2. Jak długo jechaliśmy z Arushy? Nie wiem. Bardzo szybko w  Afryce oduczyłem się nerwowego spoglądania na zegarek. Przestałem być niewolnikiem czasu. Nie wiem która godzina, nie wiem jaki dzień tygodnia. Czy te informacje są rzeczywiście tak niezbędne? W Europie tak, w Afryce nie.

Nasz diabelski pojazd
Photobucket

W dole jezioro
Photobucket


Park Amboseli to słonie, Park Manyara to żyrafy. Wyjeżdzamy z zarośli, przed nami  płaska przestrzeń. W tle jezioro i wielkie stada flemingów, a przed nami "żyrafowe pole". Jeden z piękniejszych widoków jakie dane mi było podziwiać w Afryce.

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Wysokość żyrafy można dopiero ocenić w porównaniu z innym zwierzątkiem
Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Przygotowanie do pracy
Photobucket

Photobucket

Oglądanie hipopotamów
Photobucket

Photobucket

W drodze
Photobucket

Photobucket

Photobucket

Manyara to nie tylko żyrafy
Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Nad brzegiem jeziora. Flamingi niestety oglądane tylko z daleka
Photobucket

Photobucket

Photobucket

Oko w oko ze słoniem, który wyszedł na drogę wprost na nasz samochód i minął nas w odległości kilku metrów
Photobucket

Photobucket

Photobucket



Po wizycie w parku kierujemy się do Endoro Lodge na nocleg.
http://www.endorolodge.com/rooms.html  Ma to być jedyna podczas wyjazdu noc w luksusie. Po powrocie do Polski niektórzy pytają "jakie w tej Afryce są (noclegowe) warunki". Nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi. Można spać w namiotach, słuchając w nocy odgłosów sawanny, ale można też zatrzymać się w luksusowych pięciogwiazdkowych hotelach, siedzieć na tarasie, popijać drinki i spoglądać na zwierzęta w oddali. Wszystko zależy od zasobności portfela i od upodobań.

Nie znam się na rolnictwie, ale wydaje mi się że mijamy bardzo żyzne pola. Dodatkowo klimat jest łagodny. Idealne miejsce pod uprawy. Widać pola kukurydzy, czasem plantacje kawy.

Photobucket

Mijane domki w porównaniu do szałasów Masajów całkiem porządne.
Photobucket

sobota, 27 marca 2010

Afryka - dzień 4 (w drodze)

Z Arushy wyruszamy nad jezioro Manyara. Droga to kontakt ze światem. Tak jest na całym świecie. Róż nicą jest to, że w Afryce podstawowym krótkodystansowym środkiem lokomocji jest rower albo własne nogi. Ileś lat wstecz dziwiłem się,  gdy ktoś opowiadał, że w Ameryce nie widać ludzi na drogach, ponieważ wszyscy jeżdżą samochodami. Były to czasy, gdy w mojej rodzinnej wiosce drogą przejeżdżał jeden samochód na kilka minut. Teraz XXI wiek i w Polsce prawie jak w Ameryce. Ale jest jeszcze Afryka, gdzie ludziom trudno zapomnieć o tym, że nogi są do chodzenia.

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket