Po południu w planie wizyta w wiosce masajskiej.
Według naszej "cywilizowanej" miary bieda, biedne domki, biedni ludzie, biedne psy i biedne dzieci w masajskiej szkółce. Przyjeżdżamy z cywilizowanego świata, szczęśliwi, że udało nam się dostać dwa tygodnie urlopu, że możemy przez te dni nie odbierać maili, nie odpowiadać na telefony. Cieszymy się, że słońce, że w oddali widać Kilimandżaro, że dzikie zwierzęta. A potem wracamy do szarych krajów, pracujemy ciężko, aby nasze domy w których siedzimy zamknięci były jeszcze piękniejsze, aby kupić nowy TV, aby kupić nowy samochód, aby MIEĆ, aby zazdrościć tym co mają więcej, aby żyć z zegarkiem w ręku, aby chodzić do psychologa (może powie jak żyć) i ....czekać rok na dwa tygodnie, w ciągu których zwalniamy i w ciągu których może uda nam się posmakować prawdziwego zycia.
Czy naprawdę Masajowi są ubożsi od nas ?
Czy są bardziej nieszczęśliwi?
Trochę w kolorze
Kosciół
Czasami trudno się zdecydować jakim aparatem robić zdjęcia;)
Kilka zdjęć w obiektywie plastikowego aparatu
wtorek, 16 marca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Zdjęcia niesamowite, czarno-białe mnie powaliły. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńJesteś... Genialny. Dobrej jakości zdjęcia, przemyślane użycie aparatu i ogólnie... bardzo mi się podobają.
OdpowiedzUsuń