Podobno ojczyzną tej rośliny , podobnie jak kawy jest Etiopia.
W większości krajów jest uznawana za narkotyk. Dla Etiopii to drugi po kawie towar eksportowy.
Zatrzymaliśmy się przy drodze. Kupiłem woreczek chata. Być w Etiopii i nie spróbować? Dokładnej ceny nie pamiętam, ale była to w przeliczeniu kwota kilku złotych.
Smaczne to zielsko nie jest. Smakuje mniej więcej tak jak sobie wyobrażamy smak liści z drzewa - przede wszystkim gorzko. Prawdziwi amatorzy żują prawdopodobnie liście godzinami. Po 10-15 minutach, gdy nie poczułem żadnego efektu, wyplułem.
Chat w Etiopii to nieodłączny przyjaciel kierowców. Taki naturalny Red Bull.
Młody amator żucia.
